[USA] Zwiedzanie New England w deszczu

August 16th, 2011 | Categories: USA | Tags: , , ,

W Massachusetts kolejny dzień pada. Niedzielę spędziliśmy w poszukiwaniu słońca na wycieczce do Maine, co nauczyło nas sprawdzać nie tylko prognozę pogody, ale dokładnie nazwy miast. Udało mi się pomylić Portland z Portsmouth, dzięki czemu niedoszacowałem wycieczki o jakieś 4 godziny. Moim skromnym zdaniem nie powinno się używać tak podobnych nazw dla miast na wybrzeżu oddalonych o dwie godziny drogi*…

W Maine przytłoczyła nas zieleń. W normalnych okolicznościach roślinność raczej uspokaja, tam jednak na otoczenie dróg przywoływało wyobrażenie lawiny albo rozstępujących się wód Morza Czerwonego – z groźbą natychmiastowego zawalenia się ścian jak się trochę nagrzeszy. Jechaliśmy drogami przy samym oceanie, a odrobinę wody zobaczyliśmy dopiero gdy dojechaliśmy do samego czubka półwyspu.

Gęstość zaludnienia w Maine jest dokładnie osiem razy mniejsza niż w Polsce (16 vs 120 osób/km2), co widać po kurortach turystycznych – wyglądają jak miniaturki europejskich – dwie knajpki, trzy sklepy z pamiątkami i plaza. Jednocześnie “Wakacyjny Stan” wyglądał przyjaźnie – zamiast popularnych w USA plastikowych “marmurów” i ogólnego nadęcia znaleźliśmy dużo przyczep kempingowych i uśmiechniętych ludzi. W sklepie z pamiątkami dostałem 20% zniżki zamiast 20% obowiązkowego napiwku. Tzn babka się pomyliła przy nabijaniu na kasę, ale jak jej powiedziałem, ze mi wychodzi jakoś więcej, to prychnęła i podziękowała, po czym spojrzała na mnie z uśmiechem jakbym się urwał z choinki. Kiedyś chcę tam pojechać na wakacje, najchętniej w okolicach wczesnej emerytury.

W tym tygodniu podróżujemy na zachód – w stronę stanu Nowy Jork i wodospadu Niagara. Dziś też dostaliśmy gratis, gdy zatrzymaliśmy się gdzieś w górach zachodniego Massachusetts na późny obiad. Knajpa miała wyjątkowy niedostatek kadry i kelnerka dosłownie biegała od stolika do stolika. Jak się zorientowała, że nie mamy typowo amerykańskich wymagań odnośnie obsługi (zabawiania rozmową, pytań co dwie minuty czy wszystko nadal jest dobre itp), to dostaliśmy gratis trzy herbaty.

Po pobycie w Anglii herbatę nauczyłem się traktować poważnie i z pokorą. Tutaj niestety tego nie umieją. Amerykanie jako pierwsi na świecie wymyślili niekończące się napoje (nie obejmuje piwa), tzn. płaci się za jedną colę czy kawę, a jak tylko jej poziom opadnie w kubku poniżej 20%, to przybiega ktoś i dolewa do pełna. Z herbatą próbowali zrobić podobnie, co zaowocowało dość dziwacznym pytaniem “czy chcecie jeszcze gorącej wody do swojej herbaty?”. Barbarzyńcy.

Osiem godzin na deszczowej drodze utwierdziło mnie w przekonaniu, że piętnaście tysięcy aktów prawnych Związku Socjalistycznych Republik Europejskich* ma trochę zalet. Amerykańska wolność zupełnie nie uwzględnia prawa innych ludzi do wygodnego i bezpiecznego życia. Przyzwyczaiłem się, że dozwolone jest jeżdżenie na długich światłach kiedy tylko się ma na to ochotę i przy odrobinie wprawy w obracaniu lusterek, zwalnianiu tak, żeby dać się wyprzedzić i patrzenia bardzo daleko w prawo można prawie nie zauważać oślepiających idiotów. Ich kraj, ich prawa. Dziś za to odkryłem, że Unia Europejska musi regulować ilość wody rozchlapywanej przez auta jeżdżące po deszczu. Dokładnie każdy Chrysler, Buick, Pontiac czy Ford wznieca za sobą wielką chmurę wody podczas gdy VW, Audi czy Porsche zostawiają drobną mgiełkę. Azjaci albo też planują dużą sprzedaż do Europy albo też myślą o tych, których mijają – jazda za Mazdą, KIA czy Toyotą to czysta przyjemność – nic nie chlapie, nic nie pryska. Muszę spytać jakiegoś autochtona czy posiadając wielkiego pickupa Dodge nie ma się świadomości jak to przeszkadza innym czy ma się tą świadomość, ale się tym nie przejmuje, bo “jestem wolny, mam prawo chlapać ile mam ochotę”.

Miałem iść spać jakieś dwie godziny temu, żeby jutro zwiedzać na całego i potem mieć siłę to opisać. Nie wyszło ale lecę ratować resztki snu. Do przeczytania!

* można by odnieść wrażenie, że trochę dałem ciała, ale chętnie zwalę winę na kogoś innego
** zwanych czasem “Unią Europejską”

Share and Enjoy:
  • Digg
  • Facebook
  • Blip
  • Kciuk.pl
  • StumbleUpon
  • Wykop
Share
  1. August 16th, 2011 at 09:59
    Reply | Quote | #1

    Tak się zacząłem zastanawiać, czemu nie zacząłeś prowadzić bloga od przyjazdu do UK. Lepiej by się czytało :)

  2. August 16th, 2011 at 13:42
    Reply | Quote | #2

    Nie zostaje nic innego jak wrócić i naprawić błąd ;)

  3. August 16th, 2011 at 16:51
    Reply | Quote | #3

    Na ile masz tam wize?

  4. August 17th, 2011 at 13:43
    Reply | Quote | #4

    Aktualna wizę mam do listopada 2013, ale HR napisał mi, że nie ma problemu z przedłużeniem do 2019, a w tym czasie na pewno można zieloną kartę zrobić. Zatem czas pobytu tu nie jest limitowany prawnie, jedynie fajnością i niefajnością tego kraju.

  5. August 18th, 2011 at 12:10
    Reply | Quote | #5

    Ło hoho ;) Obyś do końca pobytu miał chęć i wenę pisać, to będzie rewelacja :D

  6. August 21st, 2011 at 09:34
    Reply | Quote | #6

    pisalem juz, zeby pisal i wydał po latach jako ksiazke ;)
    byle szybko zanim informacje sie zdezaktualizuja ;>

  7. August 22nd, 2011 at 05:47
    Reply | Quote | #7

    Jak się zdezaktualizują, to zrobię przewodnik po zmianach “Ameryka wtedy i teraz” :)

  8. Hatred
    November 12th, 2011 at 09:12
    Reply | Quote | #8

    Portland z Portsmouth???? Panie! jak mozna pomylic te 2 miasta??? Lovercrafta pan nie czytal, trzeba bylo tam pozwiedzac..

TOP