[USA] Jak tu wszędzie daleko!

October 6th, 2011 | Categories: USA | Tags: , , ,

Poniższa mapa prezentuje trasę naszej wycieczki przeprowadzkowej – od praktycznie europejskiego Massachusetts przez szokująco odmienne południe aż do sielankowej części Texasu.

Faktograficznie rzecz ujmując na mapie widać:

  • odległość 2600 mil (>4100km)
  • najwyższy punkt drogi – szczyt Clingmans Dome w Great Smokey Mountains – 6,643 stóp (2,025 m). Samochodem podjeżdża się prawie na szczyt, do przejścia zostaje mniej niż 400m betonowego deptaka zakończonego wieżą widokową na szczycie. Byliśmy tam w najlepszą możliwą pogodę, idealnie przejrzyste powietrze pozwalało nam podziwiać pełną panoramę gór, a suche i ciepłe powietrze unosiło intensywny zapach jakiegoś drzewa iglastego. Nigdy wcześniej nie czułem tego zapachu i nie wiem z jakiego drzewa pochodził mimo, że ku uciesze innych turystów biegałem od drzewa do drzewa, żeby je powąchać.
  • odwiedzone stany:
    • Massachusetts – do widzeania!
    • Connecticut – tym razem przywitał nas ulewą, wtedy ostatni raz auto wyglądało na czystawe
    • Nowy York – korki i paliwo 30% droższe niż na południu
    • Pennsylvania – widziałem tylko autostradę
    • Maryland – drugi raz tam byliśmy i drugi raz zatrzymaliśmy się tylko na 15 minut. Dobrą kawę mają na stacji benzynowej, ale mam przeczucie, że Baltimore i okolice kryją znacznie więcej. Zanotowałem w planach do zwiedzenia kiedyś, przy bliskości Washingtonu (do którego chcę wrócic) jest to wykonalne
    • Zachodnia Virginia – wizyta tam trwała krótko, ale pracownicy punktu informacyjnego kupili moje serce częstując mnie najlepszym jabłkiem świata.
    • Virginia – tam rozpoczęło się prawdziwe zwiedzanie – zjechaliśmy z autostrady i po zwiedzeniu kilku miasteczek wjechaliśmy do parku narodowego Shenandoah, gdzie przejechaliśmy około 100 km drogą ciągnącą się szczytami gór. Punktem kulminacyjnym wycieczki była czarna niedzwiedzica z małymi misiami. Tu będzie dobre miejsce na przestrogę – jak chcesz iść spacerować po lesie, to oglądanie niedzwiedzi na żywo kawałek wcześniej nie jest dobrym pomysłem. Później w czasie spaceru każdy trzask wywołuje spore emocje.
    • North Carolina – zaczynamy czuć głębokie południe. Zjeżdżając z Blue Ridge Mountains nie tylko zmieniamy wysokość, ale także porę roku – wjechaliśmy jesienią, wyjechaliśmy w pełnie lata. Na noc zatrzymaliśmy się w rezerwacie indian Cherokee w zachodniej części kraju, miejscu uważanym za dom przez dziesiątki tysięcy ludzi posiadających choć kroplę indiańskiej krwi, nawet jeśli mieszkają 3000 mil dalej. Samo miasto nie miało niestety za dużo do zaoferowania – sklepy dla turystów z indianskimi pamiątkami wyprodukowanymi w Chinach, Indonezji oraz Pakistanie; muzeum opisane w przewodniku jako “odpuść sobie” i gigantyczne kasyno.
    • Tennessee – południe w pełnej krasie – szerokie drogi, dziesiątki kościołow, coraz więcej ludzi o ciemnej skórze i prawdziwy upał. Ale zapytany o dwie rzeczy, które wyróżniają Tennessee odpowiem bez wachania – absurdy – 1. strefa czasowa zmienia się w 1/3 stanu, bez zaznaczonej strefy; 2. w wielu częściach stanu panuje prohibicja – nie wolno sprzedawać, a w niektórych miastach nawet posiadać, alkoholu. W jednej z okolic objętych zakazem znajduje się największa w USA destylernia Whiskey – Jack Daniel’s. Byliśmy na wycieczce, po której dostaliśmy szklaneczkę… wody z cytryną. Nie udało nam się też kupić butelki trunku – nie ma i tyle. W mieście obok znajduje się dużo sklepów z pamiątkami, które sprzedają akcesoria (koszulki, długopisy, fragmenty beczek) tylko i wyłącznie osobom pełnoletnim. Widocznie logo JD na długopisie zatruwa umysł i duszę.

(…wpis urwany jak hejnał z Wieży Mariackiej z powodu późnej wczesnej godziny i konieczności wstawania do pracy…) ciąg dalszy i zdjęcia będą jutro. Przepraszam i dobranoc!

Share and Enjoy:
  • Digg
  • Facebook
  • Blip
  • Kciuk.pl
  • StumbleUpon
  • Wykop
Share
  1. October 6th, 2011 at 10:57
    Reply | Quote | #1

    Do LA zawitacie?:)

  2. October 6th, 2011 at 11:36
    Reply | Quote | #2

    Great! No to czekam na część dalszą :)

  3. October 7th, 2011 at 04:32
    Reply | Quote | #3

    LA jak Louisiana czy Los Angeles? ;) Odpowiadajac – tak, nie.

TOP