[USA] Nie rozumiem, nie ogarniam, nie mam siły

W weekend do kotleta włączyliśmy nagrany z telewizji serial The Big Bang Theory jako niezobowiązujący wzmacniacz trawienia. Rozpoczęło się jak zwykle – krótki dowcip na zachętę, potem czołówka i… blok reklamowy. W trzeciej minucie! Przewinęliśmy, obejrzeliśmy cztery minuty i następny ryczący na pełny regulator przerywnik z reklamami. Kilka dni wcześniej podczas innej próby oglądania czegoś w telewizji odkryliśmy inny patent nadawców – między reklamy wplecione są pułapki na przewijających nagrane programy. Standardem jest brak informacji o rozpoczęciu i zakończeniu przerywnika, jednak teraz już da zmyłki pomiędzy zachwalanie chrupków, a nowego modelu odkurzacza wstawiony jest fragment czołówki aktualnie lecącego serialu. Ja się poddałem, więcej nie będę oglądał telewizji „rozrywkowej”, za którą i tak będę płacił $40 miesięcznie żeby mieć dostęp do wiadomości.

W zeszłym tygodniu moja firma zdecydowała się jednak wystąpić o zieloną kartę dla mnie, co rozpoczyna długotrwały (2-7 lat) proces przebijania się przez meandry administracji amerykańskiej. Cały proces jest tak skonstruowany, że nie da się go przejść bez udziału prawników. Moja firma sponsoruje znaczną część procesu, jednak za trzeci etap muszę sam zapłacić, o czym radośnie poinformowało mnie wynajęte biuro prawne. Poproszono mnie, żebym podpisał i przesłał im informację, że zgadzam się zapłacić opłatę podstawową oraz koszty pracy prawnika w wymiarze takim jaki będzie potrzebny. Koszt podstawowy obejmuje wypełnienie formularza I-485 (6 stron), co wyceniono na $2750. Każda dodatkowa godzina pracy prawnika (rozmowa przez telefon, sprawdzanie czegoś, co musi być sprawdzone, odpisanie na maila, wypełnianie kwitków itp.) kosztuje $545. Firma przedstawia się jako dobra dla mnie, bo łatwiejsze czynności może wykonywać początkujący prawnik za jedyne $200/h. W papierach, które mi podesłali nie ma ograniczenia czasu, które oni mogą uznać za niezbędny. Jeśli mnie doświadczenie nie myli, to pewnie do wszystkiego doliczą podatek, opłaty i dopłaty.

Opłaty i dopłaty, które tu są wszędzie. Pisałem wcześniej o rachunku za wodę i za rejestrację samochodu, podobnie jest z telefonami, kablówką i dokładnie wszystkim innym. W mieście gdzie mieszkam podatek stanowy od zakupów wynosi 8.5%, ponieważ do 6.5% podatku obowiązującego w teksasie miasto dołożyło 2% podatku o tym samym tytule. Dobrze, że nie muszę dawać napiwku brygadzie wywożącej śmieci.

Siedząc 2.5h godziny na chodniku przed urzędem zastanawiałem się skąd się to tu bierze. I chyba wymyśliłem – tutaj ludzie w ogóle się nie szanują – ani sami siebie, ani innych. Nie wiem czy nikt im nie powiedział, że sprawdzając czy komuś nie blokują przejścia nie tracą dużo, a komuś pomagają czy wiedzą, ale wolą z jakiegoś powodu tego nie robić i godzą się, że im inni będą robić tak samo. Nie wiem, nie rozumiem, nikt mi nie chce wytłumaczyć. Wiem tylko, że mi się to (i przez to tu) nie podoba.

Na tym kończę cykl marudzeń (w tym tygodniu), następny wpis będzie o tej przyjemniejszej części stanów.

Share and Enjoy:
  • Digg
  • Facebook
  • Blip
  • Kciuk.pl
  • StumbleUpon
  • Wykop
Share

7 Replies to “[USA] Nie rozumiem, nie ogarniam, nie mam siły”

  1. @MJ: wciaz mysle,ze wzgledow polityczniych nie pasuje mi odmawianie. No i jest okazja, ktorej pozniej nie bedzie. Dumam dalej…

    @S: zostaw kawe na jutro prosze, bedzie zimna, ale bedzie wpis do poniedzialkowej kawy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *