[USA] Dziennik z podróży, dzień trzeci

Witam ponownie, dziś będzie kilka słów o sporcie narodowym amerykanów – konsumpcji. Dzisiejszy wpis jest pisany na laptopie Sony Vaio. Laptopy Sony są doskonałe na każdą okazję – do pracy, nauki i rozrywki. Ten wspaniały sprzęt kupisz za jedyne $xxx w każdym dobrym sklepie elektronicznym. A jeśli o sklepach elektronicznych mowa, to największy wybór znajdziesz na High Street w sklepie u Felka. Cen “U Felka” nikt nie przebije! Przyjdz! Zobacz! Zadzwoń! Zadzwoń najlepiej z telefonu Srokia 15, dostępnego za jedyne fefnaście dolarów w każdym sklepie sieci X (promocja ograniczona, w zależności od zapasów, może być ograniczona geograficznie oraz czasowo). Gdybyś wydzwonił za dużo i zalegał z rachunkiem telefonicznym albo ze spłatą pożyczki, to dzowń na darmowy numer 888-zyj-darmo po konsultację jak rozwiązać Twój problem. Wielu wspaniałych ludzi popadło w długi nie z własnej winy, istniejemy po to by Wam pomóc. A więc dzwoń teraz na 888-zyj-darmo, każdy kto zadzwoni w ciągu najbliższych 10 minut otrzyma darmowy poradnik jak stać się samodzielnym finansowo. A teraz wiadomości drogowe sponsorowane przez…

Tak, przyznaję się – próbowałem dzisiaj słuchać tutaj radia. Ręce, nogi i uszy opadają na to co się tu dzieje w eterze. Większość stacji nadaje papkę muzyczno-reklamową (podobnie do rmf kilka lat temu, tylko trochę więcej reklam). Znalazłem tylko jedno radio mówione i w ciągu 25 minut słuchania było tam może z pięć minut audycji, reszta wyglądała jak wyżej. Chociaż może i lepiej, bo w ciągu pięciu minut gdy niczego nie próbowali mi sprzedać prowadzący zdążył oskarżyć słuchacza o rasim (usłyszał “stiff mex” zamiast “stiff neck”), po chwili słuchacz krzyczał na prowadzącego, że ten jest rasistą i nie szanuje czarnych dzieci. Cała rozmowa była naładowana agresją, paskudztwo.
Następnie oniemiały wysłuchałem jak prowadzący odtwarza nagrania z automatycznej sekretarki. Większość nagrań obrażało go, a on, z gracją osiedlowego żula, próbował się odszczekiwać. Poszukam innej stacji, mam głęboką nadzieję, że może chociaż wśród płatnych stacji radiowych ($16 za miesiąc + $2.99 za dostęp przez internet) się coś sensownego wybierze.

Wracając do konsumpcji – chodząc po sklepach odniosłem wrażenie, że kilka lat temu Ameryka osiągnęła pełną dostępność wszystkiego, więc producenci by być “przed konkurencją” musieli pójść krok dalej – w udziwnianie. Pierwszego dnia kupiłem z ciekawości białą czekoladę o smaku czarnej gorzkiej czekolady. Po co ktoś to wymyślił? Albo precle M&Ms? Ciekawe czy będą robić poduszki w kształcie precli…

W przypadku zupełnie zwyczajnych produktów udziwnienia pojawiają się z opakowaniach. Kupiłem kawę, która ma specjalną gumowaną zakrętke antypoślizową, o czym oczywiście informuje reklama na pół słoika oraz cukier w kostach, którego pudełko otwiera się tworząc dość ciekawy podajnik do cukru (powodujący przypadkowe rozsypywanie się kostek w kilka ston na raz).

By zachować reporterską uczciwość muszę przyznać, że normalnych towarów też nie brakuje, a wszystko jest w wielu odmianach, gatunkach i rozmiarach (do wyboru duże, bardzo duże i ogromne). Na każdym kroku są promocje i poczęstunki, ma to jednak swoją cenę, poniżej kilka przykładowych cen z paragonów, które nazbierałem:

  • kawa latte w starbucks – $3.55
  • krótka bagietka – $3.29 (!)
  • herbata twinnings 50 torebek – $5.49
  • woda mineralna 1 galon – $1.09
  • żel pod prysznic Axe do wabienia Amerykanek (nie działa…) – $4.99
  • oliva z olivek 0.5 litra – $12.99
  • sześciopak piwa 0.4 (na wypadek jakby axe jednak działało) – $10.69 (+$0.3 za butelki)
  • kawa rozpuszczalna 340g – $10.49
  • pomidory 283g – $3.99

Powyższe ceny trzeba powiększyc o podatek stanowy (w Massachusetts 6.25%) doliczany na samym końcu przy kasie. Cena kawy według cennika to $3.55, a płaci się $3.77. Dlaczego to nie jest uwzględnione w cenach na półkach tego nie potrafię zrozumieć i nie przestaje mnie to drażnić. Może tubylcom wydaje się dzięki temu, że rzeczy są tańsze? Oglądając wystawy, ogłoszenia i reklamy zaczynam wątpić w zdrowy rozsądek tutejszych ludzi – ktoś musi wierzyć w “darmowe” rzeczy, inaczej by tylu “cudownych” ofert nie było. Potwierdzeniem może być to, że ludzie się godzą na płacenie zarówno za wykonywanie jak i odbieranie połączeń telefonicznych oraz SMSow.

Na zakończenie anegdotka – w czasie jazdy próbnej rozmawiałem z moim nowym przyjacielem, sprzedawcą Simonem (ktory serdecznie witał mnie w usa), o różnych pierdołach. Nie musiałem się skupiać na testowaniu auta, bo i tak nie kupię tego Mercedesa ML320, ale tak bardzo nalegał żebym sobie pojeździł po okolicy, ze się zgodziłem. Z resztą uznałem, że nie odmawia się facetowi, który na wizytówce ma napisane stanowisko “Problem Solver” (rozwiązywacz problemów). Kiedyś dla żartu wpisałem sobie coś takiego na jakieś CV, on miał tak wpisane zupełnie na serio.

Simon, rozwiązywacz problemów, opowiadał, że ma koleżankę w Londynie, która mówiła mu o zeszłotygodniowych demonstracjach. Po czym skwitował to całkiem serio: “tutaj do dzienników się ta wiadomość nie przebiła, pewnie dlatego, że nikogo nie zastrzelili”.

Published
Categorized as USA

By mgorecki

http://mgorecki.net/index.php/about/

3 comments

  1. Super relacje piszesz, nie wiedziałam, że jesteś tak wszechstronny :)
    Pozdrawiam gorąco!
    PS. biała czekolada o smaku czarnej gorzkiej czekolady – może w USA wiedzą, że ktoś może byś uczulony na kakao a jednak lubi smak gorzkiej czekolady ;) Ja gdybym taką znalazła powiedziałabym AWESOME! :D

  2. Genial! Revelacjon! Przepięknie, bez literówek (przynajmniej nie wychwyciłem).
    Te ceny to coś jakby u nas podawali ceny bez VATu… Co kraj to obyczaj.
    Ale ciekawi mnie jedno, jak to jest z tymi radiami płatnymi?
    Internetowe jestem sobie w stanie wyobrazić, cyfrowe też, jakiś pin, czy coś…
    Ale analogowe? Że co, masz jakiś dekoder do radia analogowego? Bo nie kumam.

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *